Podsumowanie 18 kolejki Eredivisie.

Podsumowanie 18 kolejki Eredivisie.

Doczekaliśmy się  i pierwsze mecze Eredivisie w 2017 roku już za nami. Wszystkie sześć drużyn prowadzących w tabeli wygrało swoje mecze a jedyna sporą niespodzianką sa rozmiary wyjazdowego zwycięstwa FC Groningen w Almelo. Poniżej przedstawiamy relacje ze wszystkich spotkań minionego weekendu.    

Go Ahead Eagles Deventer – AZ Alkmaar   1:3 (0:0)

Wszyscy zadawali sobie pytanie, kto strzeli pierwszego gola w Eredivisie w 2017 roku. Okazało się że strzelcem został ten na którego stawiała większość czyli snajper Kalmarów Wout Weghorst. Jednak pierwszy gol padł dopiero w drugiej części meczu, choć do przerwy też sporo się działo na Adelaarshorst. Spotkanie lepiej zaczęli piłkarze Orłów, a szczególnie jeden z dwóch nowych piłkarzy w składzie GAE Elvis Manu (drugim był Pedro Chirivella) jednak nie udało im się pokonać Sergio Rocheta. Później inicjatywę przejęło AZ ale zarówno Ben Rienstra jak i Muamer Tankovic nie potrafili wykorzystać świetnych szans na zdobycie gola. W drugiej części gry nie popisał się bramkarz gospodarzy Theo Zwarthoed, ponieważ zarówno przy uderzeniu Weghorsta jak i strzale Alirezy Jahanbakhsha, po którym padła druga bramka dla gości, powinien zachować się lepiej. Gdy z rzutu karnego gola na 1:2 strzelił Jarchino Antonia kibicom Go Ahead wydawało się że można jeszcze w tym meczu wywalczyć remis, ale chwilę potem również strzałem z jedenastu metrów wynik ustalił Jahanbakhsh i AZ wywiozło z Deventer komplet punktów.

sc HeerenveenADO Den Haag   2:0 (0:0)

Ponad godzinę na bramki musieli czekać fani zgromadzeni na Abe Lenstra Stadion. Obydwa zespoły przystąpiły do tego spotkania mocno osłabione. U Fryzów nie mogli zagrać Stijn Schaars i Jerry St. Juste, a w  ekipie ADO m.in. Gervane Kastaneer, Wilfried Kanon czy Mike Havenaar. Faworytami byli gospodarze, ale pomimo przewagi piłkarze SuperFryzów nie byli w stanie udokumentować swej dominacji bramkami. Podopieczni Jurgena Streppela w pierwszej połowie oddali tylko jeden strzał w światło bramki. W drugiej części meczu gra sc Heerenveen wyglądała dużo lepiej i po koronkowej akcji tuż przed polem karnym Bocianów zdobyli pierwszego gola. Wprawdzie uderzenie Arbera Zeneliego zostało wybronione przez Ernestasa Šetkusa, ale dobitka Rezy Ghoochannejhada znalazła już drogę do bramki. 64 sekundy później Irańczyk trafił po raz drugi, a kapitalną asystą w tej akcji popisał się Sam Larsson. Po zagraniu Szweda pozostawionemu samemu sobie napastnikowi nie pozostało nic innego jak podwyższyć rezultat konfrontacji. Miejscowi mieli jeszcze szansę na dobicie rywala, ale rzut karny egzekwowany przez Larssona obronił litewski bramkarz. W końcówce meczu pojawił się na kilka minut na boisku, wyczekiwany przez wszystkich fotoreporterów, Martin Ødegaard. Jednak aby zobaczyć co naprawdę potrafi młody Norweg musimy poczekać do kolejnych spotkań sc Heerenveen.

PSV Eindhoven – SBV Excelsior Rotterdam    2:0 (1:0)

Warner Hahn nie będzie miał łatwych warunków pracy na Woudestein Stadion. Już w pierwszym spotkaniu nowi koledzy wystawili jego umiejętności bramkarskie na próbę. Pomimo dwóch przepuszczonych bramek mógł być jednak zadowolony ze swojej postawy, ponieważ w obu przypadkach nie miał wiele do powiedzenia. Już po 120 sekundach Hahn zaliczył pierwszą udaną interwencję. Po uderzeniu z rzutu wolnego Andrésa Guardado futbolówka została sparowana na rzut rożny przez golkipera gospodarzy. Znakomitą obroną wykazał się również po uderzeniu piłki głową przez Luuka de Jonga. Po uderzeniu Barta Ramselaara gości uratowało zaś spojenie słupka z poprzeczką. W 34′ niefortunnie w polu karnym interweniował Khalid Karami, przez co piłka trafiła pod nogi Marco van Ginkela, a pomocnik gospodarzy bez problemu pokonał bramkarza Excelsioru. Przed przerwą jeszcze raz pokonać Hahna spróbował Luuk de Jong, jednak po jego zagraniu z przewrotki piłka minęła słupek. Excelsior usiłował kontrować PSV jednak za każdym razem ich akcje były skutecznie rozbijane przez defensorów Boeren. Wszystko na co było stać gości w pierwszej części meczu to niecelne uderzenia Basa Kuipersa oraz Stanleya Elbersa. W całym meczu de Kralingers tylko raz poważnie zagrozili bramce Jeroena Zoeta. Na początku drugiej połowy z rzutu wolnego przymierzył Hicham Faik, ale po pięknej paradzie bramkarza gospodarzy futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Kolejne okazje kreowane przez Boeren usiłowali wykańczać Ramselaar i Gaston Pereiro. Młodzi jednak muszą się jeszcze sporo uczyć, a jak wykorzystywać kontrataki pokazali im Guardado i Davy Propper. Środkowy pomocnik dograł kapitalną piłkę z połowy boiska do samotnego 25-latka, a ten spokojnie przelobował bramkarza. W dalszej części meczu kolejne szanse zaprzepaścili kapitan PSV oraz Ramselaar, zaś w samej końcówce spotkania strzał Pereiro został wyblokowany przez obronę gości.

Heracles Almelo – FC Groningen    1:4 (0:3)

Heracles fatalnie rozpoczął rundę rewanżową, bo od bolesnej porażki 1:4 z ekipą FC Groningen. Początek spotkania na Polman Stadion nie zapowiadał jednak klęski ekipy Jana Stegemana. Heraclieden przeważali, a najlepszej okazji na gola nie wykorzystał najlepszy w ekipie gospodarzy Samuel Armenteros. Jednak wszystko posypało się między 30 a 40 minutą pierwszej części gry, kiedy to Duma Północy zadała trzy dotkliwe ciosy, po których Heracles już się nie podniósł. Jako pierwszy Brama Catro pokonał najlepszy na boisku Mimoun Mahi, cztery minuty później drugiego gola dla gości zdobył debiutant Desevio Payne a po kolejnych pięciu gospodarzy dobił Alexander Sørloth. Co ciekawe skuteczna gra gości rozpoczęła się w momencie gdy w Almelo zaczął padać gęsty śnieg. W drugiej części meczu emocji było jak na lekarstwo, bo piłkarze Heraclesa (oprócz walczącego Armenterosa) czekali już tylko na koniec spotkania, a zawodnicy Groningen byli już zadowoleni z wyniku. Jednak w końcówce meczu zobaczyliśmy jeszcze bramki. Najpierw swojego drugiego gola strzelił Mahi a kilka minut później pięknym strzałem honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Daryl Van Mieghem.

Sparta Rotterdam – FC Utrecht    1:2 (1:0)

FC Utrecht z Rotterdamu powrócił z kompletem punktów, dzięki trafieniom Willema Janssena oraz Kristoffera Petersona. Jednak z początku nic nie zapowiadało sukcesu gości, ponieważ po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała 1:0 dla gospodarzy, dla których bramkę zdobył Iván Calero. Pierwsza odsłona meczu należała do podopiecznych Alexa Pastoora, którzy już od pierwszego gwizdka szturmowali bramkę Davida Jensena. Dobrą okazję już w trzeciej minucie miał Iván Calero, jednakże jego strzał minął bramkę. Chwilę potem próbował Zakaria El Azzouzi, ale również ta akcja zakończyła się niepowodzeniem. W tym czasie zawodnicy Erika ten Haga nie byli w stanie przebić się przez defensywę Sparty. Bramka otwierająca wynik meczu została zdobyta po rzucie rożnym, kiedy to Calero wykorzystał dośrodkowanie Marta Dijkstry i pokonał duńskiego golkipera Utreg. Po stracie bramki goście się ocknęli, aczkolwiek nadal znajdowali się w „sidłach” gospodarzy. Dopiero zmiana stron odwróciła losy meczu. W 52′ Willem Janssen strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego doprowadził do remisu. Z każdą kolejną minutą to goście przejmowali kontrolę na boisku, jednakże na potwierdzenie tej przewagi trzeba było czekać do ostatniego kwadransa regulaminowego czasu gry. Wtedy to coach FC Utrecht wprowadził na boisko 22-letniego Petersona, który potrzebował niecałych trzech minut, aby pokonać Roya Kortsmita, wcześniej w kapitalny sposób ogrywając dwójkę defensorów Sparty.

Roda JC Kerkrade – Feyenoord Rotterdam    0:2 (0:0)

Osłabiony brakiem kluczowego piłkarza (Karim El Ahmadi przebywa na PNA) lider z Rotterdamu miał ogromne problemy w Kerkrade. Taki przebieg meczu był do przewidzenia, znając historię występów wyjazdowych Feyenoordu przeciwko Rodzie oraz statystykę spotkań bez Marokańczyka w składzie od momentu jego powrotu na de Kuip (1 remis i 3 porażki). W pierwszej połowie ospały Feyenoord rzadko zagrażał bramce Benjamina van Leera, a gospodarze mogli nawet prowadzić gdyby w końcówce Tom Van Hyfte strzelił kilkanaście centymetrów niżej. Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, Feyenoord atakował a Roda świetnie się broniła. Jednak Giovanni van Bronckhorst ma w swojej drużynie piłkarza na którego może liczyć w najtrudniejszych momentach. Tym piłkarzem jest oczywiście Dirk Kuyt, który również w tym spotkaniu wziął odpowiedzialność na siebie i strzelił kluczowego gola w tym spotkaniu. Wprawdzie przed strzałem kapitan Feyenoordu był na minimalnym spalonym, ale najważniejsze że potrafił trafić do siatki. Drugiego gola strzelił w końcówce Eljero Elia i lider mógł w spokoju czekać na wynik spotkania w Zwolle.

PEC Zwolle – Ajax Amsterdam    1:3 (0:0)

Zwycięstwo zwycięstwem, aczkolwiek Peter Bosz, a najlepiej i cały zespół Ajaksu, musi jeszcze raz obejrzeć to spotkanie. PEC zresztą podobnie. Pierwsza odsłona spotkania była monotonna i nieprzyjemna dla kibicowskiego oka, ponieważ  żadna z drużyn nie była w stanie zdominować swojego rywala. Kiedy już do tego doszło, to nie uczynili tego – wedle oczekiwań – goście, tylko gospodarze rozpoczęli szturm i gdyby nie Joel Veltman, czy Andre Onana, kto wie, jakby się to spotkanie zakończyło. Pod koniec pierwszych czterdziestu pięciu minut Ajax odrobinę się ruszył, ale piłka po strzale Anwara El Ghaziego trafiła wprost w Mickey’a van der Harta. Dodatkowo Joden zostali osłabieni, gdy w 39′ murawę musiał opuścić kontuzjowany Amin Younes, a w jego miejsce holenderski szkoleniowiec wpuścił 17-letniego Justina Kluiverta, który notabene zaprezentował się z dobrej strony. Syn Patricka wraz z El Ghazim kreowali szanse podbramkowe po zmianie stron. Po jednej z takich akcji arbiter główny dopatrzył się przewinienia na 21-letnim skrzydłowym, a podyktowaną jedenastkę na bramkę zamienił Lasse Schöne. Niecałą minutę później tablica wskazywała już 2:0 dla gości – Hakim Ziyech zabawił się z defensywą gospodarzy nie pozostawiając szans van der Hartowi. Po tym Ajax już chyba poczuł się zwycięzcą, przez co stracił czujność i gdyby nie szczęście, to to spotkanie mogłoby się skończyć naprawdę źle – najpierw Nicolai Brock-Madsen zdobył gola kontaktowego, potem Ajax nie był w stanie zapanować nad swoją defensywą. Aczkolwiek ofensywa nadrabiała i Ziyech w 80 minucie meczu przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.

Vitesse Arnhem – FC Twente    3:1 (2:0)

Na Gelredome spodziewaliśmy się ciekawego i zaciętego meczu, tymczasem gospodarze dość łatwo pokonali ekipę Mateusza Klicha, dzięki czemu przeskoczyła swojego niedzielnego rywala w tabeli. Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków Vitesse które zepchnęło Tukkers do defensywy. Już w 13′ gospodarze objęli prowadzenie, a stało się to po serii błędów obrony FC Twente które wykorzystał Lewis Baker. Po strzeleniu gola ekipa Henka Fräsera atakowała dalej ale była nieskuteczna. Po 30 minutach obudzili się goście, głownie za sprawą Bersanta Celiny. Jednak jego strzały obronił Eloy Room. Niewykorzystane okazje zemściły się na ekipie gości i po podaniu Kelvina Leerdama Ricky van Wolfswinkel pokonał Nicka Marsmana. Wydawało się że goście od początku drugiej części gry przystąpią do ataku, ale to Vitesse zadało decydujący cios. Milot Rashica wykorzystał prezent od obrońców gości i strzelił trzeciego gola dla ekipy z Arnhem. Tukkers do walki próbował zachęcić wprowadzony w 60′ za Celinę Dylan Seys, ale jedyne co wywalczył to rzut karny którego na honorowego gola zamienił Klich.

Willem II Tilburg – N.E.C. Nijmegen    1:0 (0:0)

Pierwsza odsłona meczu w Tilburgu przebiegała pod dyktando podopiecznych Petera Hyballi. Częściej gościli w polu karnym SuperKruiken, a już pierwsza akcja zakończyła się uderzeniem w światło bramki i Kostas Lamprou został zmuszony do interwencji. W odpowiedzi Thom Haye trafił w słupek bramki Jorisa Delle. Kolejne próby pokonania Greka w bramce Willem II podjęli Andre Fomitschow i Kevin Mayi, zaś przed szansą na pokonanie golkipera przyjezdnych stanął Fran Sol, jednak i jego uderzenie nie sprawiło Francuzowi żadnego problemu. Chwilę później strzałem spoza pola karnego bramkę chciał zdobyć ponownie Haye. Drugie 45 minut to wyraźna dominacja miejscowych. Po wrzuceniu piłki w pole karne przez Jordy’ego Crouxa Erik Falkenburg nie wykorzystał okazji. Potem 23-letni Belg przymierzył z rzutu wolnego, ale ponownie skuteczną obroną wykazał się Delle. Na 20 minut przed zakończeniem zawodów pod bramką przyjezdnych ponownie zawiódł Falkenburg. Jedyna bramka padła w dosyć kontrowersyjnej sytuacji. Żaden z arbitrów nie zauważył zagrania ręką przez jednego z piłkarzy Cesarskich, co wykorzystał Ferdi Kadioglu i po przebiegnięciu kilku metrów podał do Jay-Roya Grota. Napastnik gości przy asyście trzech obrońców Willem II ulokował futbolówkę w siatce. W ostatniej minucie szansę na wyrównanie mieli gospodarze, ale zmarnował ją Bartholomew Ogbeche.

Mariusz Moński

Wielbiciel futbolu z Beneluksu (szczególnie Feyenoord i KV Mechelen) Właściciel: www.jplpoland.com.pl; www.eredivisie.com.pl

More Posts

Follow Me:
TwitterFacebook

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook