Parę słów po finale Ligi Europy

Parę słów po finale Ligi Europy

Dwadzieścia pięć lat czekania na triumf okazało się niewystarczającym czasem – Ajax nadal musi czekać na sukces na europejskich boiskach. Wczorajsze spotkanie na Friends Arena w Solnie zakończyło się porażką 0:2. Po głębszych zastanowieniach odnośnie tego sezonu nasuwa się pytanie: czy sam awans do finału nie jest wystarczającym osiągnięciem? 

 

Długo zastanawiałam się nad tym, czy da się napisać cokolwiek odnośnie wczorajszego spotkania. Po meczu przepełniało mnie wiele emocji, przez które, jestem pewna, nie stworzyłabym niczego sensownego. Teraz minęło kilkanaście godzin, emocje opadły, chociaż na samą myśl o poprzednim wieczorze nadal jest… przykro.

Mecz nie był rozegrany w pięknym stylu, bramki nie były określane mianem „goli stadionów świata”, w moich oczach nawet miano tych podwórkowych jest trochę naciągane.

Rykoszet, który złamał psychikę Joden – nieświadomie sami zapoczątkowali akcję bramkową. W drugiej połowie cios, który na dobrą sprawę także nie był celowy. Jednakże bramka została uznana, Ajax ostatecznie przegrał 0:2.

Myślę, że mało kto jest wściekły, czy rozczarowany rezultatem, a także samym przebiegiem meczu. Sezon był długi i ciężki, ale i tak skończył się o wiele inaczej, niż wcześniej.

 

Bramki w finale:

18′ Paul Pogba

48′ Henrikh Mkhitaryan

 

 

Mimo niezbyt porywającej gry obu drużyn… wygrało doświadczenie. To, czego zdecydowanie brakowało w ekipie z Holandii.

Średnia wieku jedenastki Ajaksu na finał liczyła raptem 22 lata (dokładniej 22,18). Czerwone Diabły były „starsze” średnio o pięć lat (27,09). Manchester w swojej kadrze miał tylko i wyłącznie dwóch zawodników, którzy mieli mniej niż te 22 lata, które biegały po boisku w biało-czerwonych strojach. Był to Anthony Martial (21), który na boisko wszedł w 84. minucie za 19-letniego Marcusa Rashforda.

Niektórzy z zawodników holenderskiego szkoleniowca grali swój pierwszy tak poważny finał.

Nie wszyscy są „stabilni” na boisku, nie mają nerwów ze stali, ani doświadczeń na wyższych szczeblach wielkich turniejów. Mieli swoje gorsze dni w trakcie całego sezonu, wczoraj też. Przygniotła ich presja i oczekiwania kibiców. A także ich własne ambicje.

 

Jednakże patrząc się wstecz i mając na uwadze cały sezon, drużyna zaliczyła spory progres, pomimo, że nie każdy mecz był rozgrywany w dobrym stylu. Były wpadki, które nie powinny mieć miejsca, spotkaniom towarzyszyło wiele emocji i to niekoniecznie tych dobrych… Jednakże kto za kilka lat będzie pamiętał o wpadce z Willem II w lidze, czy potknięciach przy rewanżach w LE? Ktoś będzie pamiętał i wymieni wygrane Ajaksu w niezbyt ładnym stylu?

Myślę, że nie.

Zapamiętanym będzie sam fakt awansu do finału po niemal trzech dekadach. Awansu, na który zapracowali nastolatkowie i piłkarze kształtujący się w świecie futbolu. Niewielki odsetek kadry Godenzonen stanowią piłkarze powyżej 25. roku życia. Gdzie oni mogli się mierzyć z doświadczeniem niemal 30-latków?

 

Po porażkach próbowałam skrytykować działania zespołu. Krytyka ta nie zawsze miała podstawy, były to głównie emocje takie jak złość, czy rozgoryczenie, które w ten sposób z siebie wyrzucałam.

Jestem przekonana, że sami zawodnicy są na siebie wściekli, co jest rzeczą naturalną. Zapewne krążyły myśli, które sprowadzały się do tego, że mogli dać z siebie coś więcej, gdyby nie popełnili tego i tego błędu, to rezultat mógłby być inny. Obwiniali się o porażkę, jednak tym razem niezasłużenie.

Ten brak doświadczenia też robi swoje – nie byli w stanie stworzyć sobie obrazu sytuacji, która mogłaby diametralnie zmienić los spotkania.

Jednakże podsumowując cały sezon – Ajax ma niezłą kuźnię, która, przy odpowiednich decyzjach Zarządu i trenera, w przeciągu kilku lat zwojuje Europę.

 

❌❌❌⁠⁠⁠⁠

Dominika Milarska

szczypta Ajaksu, Bayernu i Legii pośród kotła pełnego niższych lig w Niemczech; pojawiam się również tu

More Posts

Follow Me:
TwitterFacebook

Dodaj komentarz

Facebook