Łatwe wygrane liderów i kompromitacja Fryzów w Rotterdamie.

Łatwe wygrane liderów i kompromitacja Fryzów w Rotterdamie.

Po ubiegłotygodniowych kłopotach Feyenoord i Ajax wróciły na ścieżkę zwycięstw, i tylko dzięki temu utrzymały swoją przewagę nad PSV. Niestety dalej w fatalnej formie są ekipy sc Heerenveen i AZ, które powinny (taki maja potencjał w kadrze) zajmować miejsca za plecami Wielkiej Trójki. Znakomicie za to wykorzystują ich potknięcia zespoły Vitesse i FC Utrecht (mimo porażki z Heraclesem).

Zapraszam na subiektywny przegląd weekendowych wydarzeń na boiskach Eredivisie.

Na zdjęciu bohater kolejki Arnold Kruiswijk. Foto: Pro Shots        

Vitesse Sparta   5:0

W pierwszym meczu kolejki znajdujące się w świetnej formie Vitesse podejmowało opromienioną derbowym zwycięstwem nad Feyenoordem Spartę. Ten kto spodziewał się ciężkiej przeprawy podopiecznych Henka Frasera mocno się rozczarował. Poprawa formy Rotterdamczyków okazało się krótkotrwała i pięć dni po wygranej nad liderem przyjęli pięć goli od Vites. Początek był w miarę wyrównany, ale w 22′ zdarzyło się to:

Jak się później okazało był to początek fatalnych błędów, zarówno Denzela Dumfriesa, jak i pozostałych zawodników drużyny Alexa Pastoora. Po tym golu Ricky’ego van Wolfswinkela, kolejne strzelali Navarone Foor, Arnold Kruiswijk i Marvelous Nakamba i gospodarze schodzili do szatni prowadząc 4:0. Najważniejszym golem było trafienie Kruiswijka na 3:0, i już wyjaśniam dlaczego. 32-letni lewy obrońca Vitesse zaliczał własnie 304 mecz w Eredivisie (321 licząc również JPL, a 359 jeżeli doliczymy puchary) i po raz pierwszy w karierze pokonał bramkarza rywali. Kruiswijk debiutował w seniorskiej piłce 27 sierpnia 2002 w barwach FC Groningen, i do strzelenia pierwszej bramki potrzebował 25318 minut rozegranych na boiskach Eredivisie (26684 minut doliczając Jupiler Pro League). A tak koledzy świętowali jego gola.

Vitesse w drugiej połowie już się nie wysilało i dorzuciło tylko jednego gola, którego strzelił kapitan gospodarzy Guram Kaszia. Po tym meczu Sparta pozostała na czternastym miejscu, a piłkarze z Arnhem awansowali na piątą lokatę i mają już tylko dwa punkty straty do FC Utrecht.

ADO N.E.C.   1:0

Cesarscy przegrali mecz, który powinni zdecydowanie rozstrzygnąć na swoją korzyść już w pierwszej połowie. Najpierw świetnej okazji nie wykorzystał Mohamed Rayhi, a dwadzieścia minut później ten sam piłkarz, po pięknym strzale, trafia w poprzeczkę bramki gospodarzy. Po kolejnych dwóch minutach Robert Zwinkels kapitalnie broni piłkę po świetnym uderzeniu Gregora Breinburga, a chwilę później bramkarz ADO okazuje się lepszy, w sytuacji sam na sam, od Jay-Roya Grota. W drugiej połowie gra się wyrównała i Bociany również stworzyły kilka szans na strzelenie gola. Jedną z nich wykorzystali, ale dlaczego obrońcy NEC zostawili na piątym metrze bez krycia najlepiej grającego głową zawodnika ADO Mike’a Havenaara pozostanie ich tajemnicą. Goście rzucili się do ataku, ale znakomicie grający w sobotę Zwinkels nie dał się pokonać, i zapewnił ADO pierwsze zwycięstwo w 2017 roku. Jest to również pierwsza wygrana de Hagenezen pod wodzą Alfonsa Groenendijka. Piłkarze z Nijmegen porażkę zawdzięczają głownie własnej nieskuteczności, ponieważ oddali 25 strzałów na bramkę gospodarzy (ADO tylko 9), a mimo to nie potrafili zdobyć gola. Bociany po tej kolejce przekazały czerwoną latarnię GAE, a NEC pozostało na 12 pozycji.

Go Ahead Eagles – PSV   1:3

Bracia de Jong zapewnili w sobotni wieczór zwycięstwo PSV nad Go Ahead Eagles. Początek meczu obfitował w wiele błędów z obu stron, ale chyba najpoważniejszy popełnił sędzia Kevin Blom nie uznając gola strzelonego przez Gastóna Pereiro. Jednak pod koniec pierwszej połowy de Brabanders wyszli na prowadzenie. Davy Pröpper był faulowany przez Rochdi Achenteha (choć wcześniej gracz GAE stracił buta), a Siem de Jong skutecznie wykonał rzut karny. Jednak na początku drugiej połowy Daniel Crowley znakomicie zagrał do niepilnowanego Elvisa Manu, i były napastnik Feyenoordu doprowadził do wyrównania. Radość kibiców w Deventer trwała niecały kwadrans, a dokładnie do chwili kiedy Santiago Arias dokładnie zagrał do Luuka de Jonga a kapitan PSV w takich sytuacjach się nie myli. Wynik meczu na pięć minut przed końcem spotkania ustalił Andrés Guardado, który skutecznie wykończył kontratak gości. Wygrywając na Adelaarshorst piłkarze Phillipa Cocu wywarli presję na Ajax i Feyenoord, ale jak się później okazało liderzy spokojnie sobie z nią poradzili. Niestety po tej porażce gospodarze spadli na ostatnie miejsce w tabeli.

Heracles FC Utrecht   2:1

Po dwóch porażkach z rzędu Heraclesowi ponownie udało się wygrać. Jednak oglądając pierwszej połowę meczu trudno było przewidzieć taki rezultat. FC Utrecht miał zdecydowaną przewagę i Heraclieden muszą podziękować Bramowi Castro, że z ośmiu strzałów gości tylko jeden znalazł drogę do bramki gospodarzy. Gola strzelił Yassin Ayoub, który dobił piłkę po intuicyjnej obronie przez Castro strzału Gyrano Kerka. Akcję bramkową goście zainicjowali po nieudanym podaniu kapitana de Almeloërs Thomasa Brunsa. Jednak pierwsza akcja po przerwie odwróciła losy meczu. Brandley Kuwas otrzymał znakomite podanie od Justina Hoogmy i dość szczęśliwie ograł bramkarza gości Davida Jensena. Po tym golu de Domstelingen nie byli już tak mocni jak w pierwszej części gry i mecz się wyrównał. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem Bruns w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry wprowadził Polman Stadion w ekstazę. Kapitan gospodarzy w pełni zrehabilitował się za błąd, który doprowadził do utraty gola i zapewnił Heraclieden ważne zwycięstwo.

Excelsior sc Heerenveen   4:1

Excelsior odniósł bardzo łatwe zwycięstwo nad sc Heerenveen, co z pewnością jest sporą niespodzianką. Trudno inaczej określić wygraną 4:1 jednego z głównych kandydatów do spadku nad drużyną aspirującą do czwartego miejsca w tabeli. To zwycięstwo było również wyjątkowe ze względu na statystykę, ponieważ de Kralingers ostatni raz zdobyli cztery bramki w meczu Eredivisie 15 maja 2011, a dodatkowo po raz pierwszy od 19 listopada ubiegłego roku ponownie wygrali mecz ligowy. Fryzowie wyglądali na takich którzy mają wolny dzień w pracy, przez co stali się łatwą ofiarą dla Rotterdamczyków. Ta porażka sprawia że sc Heerenveen pozostaje nadal bez wyjazdowego zwycięstwa w 2017 roku,  i czwarte miejsce w lidze wydaje się być już poza zasięgiem SuperFrizen. W ekipie Fryzów po raz kolejny zabrakło Stijna Schaarsa, a jaki jest jego wpływ na zespół Jurgena Streppela doskonale obrazuje poniższa statystyka.

De Kralingers byli w sobotni wieczór bardzo dobrze umotywowani by przełamać złą passę, a ich intensywna i zdecydowana gra chyba zaskoczyła zespół gości. Pierwsza bramka w meczu padła już po kwadransie gry, gdy Stanley Elbers strzałem z ostrego kąta pokonał Erwina Muldera. Mecz powinien rozstrzygnąć się już w 39′ gdy wychodzący na czystą pozycję Fredy Ribeiro był pociągany za ramię przez Joosta van Akena. Środkowy obrońca sc Heerenveen powinien otrzymać czerwoną kartkę, a gospodarzom należał się rzut karny. Jednak już trzy minuty później Fryzowie nie uniknęli kary i  Jurgen Mattheij strzałem głową pokonał Muldera. Po przerwie Excelsior szybko podwyższył wynik gdy do bramki gości trafił Milan Massop. Trener gości w akcie desperacji zdjął z boiska swoje gwiazdy: Martina Ødegaarda, Arbera Zeneliego i Sama Larssona, a na plac gry delegował Mortena Thorsby’ego, Luciano Slagveera i Henka Veermana. Przez chwilę wydawało się, że przyniosło to skutek gdy gola dla Heerenveen zdobył Slagveer, jednak na nic więcej gości nie było w sobotę stać. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Nigel Hasselbaink i wysoka wygrana de Kralingers stała się faktem. Po tej wygranej Excelsior wydostał się ze strefy spadkowej choć ma tyle samo punktów co szesnasta Roda. SC Heerenveen spadło zaś już na ósme miejsce w tabeli.

Willem II PEC Zwolle   2:0

Willem II pozostaje w wyścigu o udział w play-off. Po sześciu porażkach i remisie z PEC w ostatnich sezonach, Tricolores pokonali w niedzielne popołudnie ekipę z Zwolle 2:0, choć nie było to łatwe zwycięstwo. Prowadzenie gospodarzom zapewnił Erik Falkenburg, który w 24 minucie strzałem z ostrego kąta pokonał Mickey’a van der Harta. W 38′ cały stadion już cieszył się z drugiego gola, ale piłkę z bramki po strzale Dico Koppersa wybił w akrobatyczny sposób Ouasim Bouy. Gospodarze byli pewni, że piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową, ale sędzia Björn Kuipers był innego zdania i nakazał grać dalej. Oceńcie zresztą sami:

PEC w pierwszej połowie prezentowało się na tle Willem II fatalnie, co było wystarczającym powodem dla Rona Jansa by dokonać dwóch zmian jeszcze przed przerwą. Mustafa Saymak i Kingsley Ehizibue zostali zastąpieni przez Teda van de Paverta i Younessa Mokhtara. To zdecydowanie poprawiło grę ekipy z Zwolle, która w drugiej części gry zdominowała gospodarzy. Niestety dla kibiców de Blauwvingers ich ulubieńcy nie potrafili wykorzystać żadnej ze stworzonych przez siebie sytuacji. Najbliżej pokonania, znakomitego w tym sezonie, Kostasa Lamprou byli Nicolai Brock-Madsen i Danny Holla, ale bramkarz Tricolores zachował czyste konto. Co nie udało się gościom zrobili piłkarze Willem II, kiedy to w doliczonym czasie gry Thom Haye ustalił wynik meczu na 2:0. Willem II pozostaje więc w walce o miejsce w play-off. Wprawdzie do siódmej lokaty która zazwyczaj jest ostatnią która pozwala rywalizować o bilet do Ligi Europy piłkarze z Tilburga tracą 6 punktów, ale w tym sezonie udział w play-off powinno zapewnić nawet dziewiąte miejsce. Może tak się stać dlatego, że jedno miejsce zwolni zwycięzca pucharu (Vitesse lub AZ) a drugie wykluczone na trzy lata z rozgrywek europejskich FC Twente.

Feyenoord AZ   5:2

Feyenoord szybko wrócił do formy po niedzielnej derbowej porażce ze Spartą i w niedzielę na De Kuip bez problemu pokonał znajdujące się w dołku AZ. Co ważne dokonał tego mimo braku kontuzjowanych Brada Jonesa, Terence’a Kongolo, Marko Vejinovicia, Eljero Elii i Bilala Başaçıkoğlu. Zwycięstwo przyszło łatwo również dlatego, że już w 11′ gospodarze objęli prowadzenie. Rick Karsdorp wypatrzył w polu karnym Nicolaia Jørgensena, a napastnik gospodarzy w swoim stylu uprzedził Tim Krula i zdobył swojego szesnastego gola w sezonie. Dziesięć minut później było już 2:0 gdy bramkarza Kalmarów silnym strzałem pokonał Jens Toornstra. Gospodarze przeważali i po godzinie gry prowadzili już 3:0, a bramkę zdobył niezawodny kapitan Portowców Dirk Kuyt. Jednak piłkarzom z Rotterdamu nie udało się zachować czystego konta w tym spotkaniu. Kenneth Vermeer, który notabene rozgrywał pierwszy mecz w Eredivisie od 8 maja 2016 r., został chwilę później z bliska pokonany przez Derricka Luckassena. To trafienie jednak na niewiele się zdało ponieważ na 10 minut przed końcem spotkania przypomniał o sobie Duński Dynamit. Mowa oczywiście o Jørgensenie, który najpierw z rzutu karnego, a chwilę później ponownie uprzedzając Krula zdobył szybko dwie bramki. Tym samym skompletował swojego pierwszego w karierze hat-tricka. Reprezentant Danii jest pierwszym zawodnikiem Feyenoordu od czasów Dirka Kuyta z sezonu 2005/06, który może się pochwalić dwucyfrową liczbą goli (18) i asyst (10) w sezonie. Trafienie Wouta Weghorsta w doliczonym czasie gry już niewiele zmieniło i mecz zakończył się wygraną lidera Eredivisie 5:2. Feyenoord zanotował swoje 700 zwycięstwo w Eredivisie i mógł w spokoju czekać na to co pokaże Ajax w meczu z FC Twente.

Roda JC FC Groningen   3:1

Pojedynek Trots van het Zuiden i Trots van het Noorden, czyli Dumy Południa z Dumą Północy. Dla FC Groningen podróż przez całą Holandię to nigdy nie była ulubiona wycieczka w roku, ponieważ  wygrali tylko 6 z 34 poprzednio rozegranych meczów ligowych w Kerkrade. 20 z tych spotkań zakończyło się zwycięstwem Limburczyków. W zeszłym tygodniu Groningen zremisowało u siebie z Ajaksem (1:1), a Roda dostała baty od PSV (4:0), wydawało się więc że to goście będą faworytem tego spotkania. Jednak piłkarze Yannisa Anastasiou walczą o utrzymanie w lidze a ekipie z Północy Holandii nie grozi ani spadek ani europejskie puchary. Tą różnicę w motywacji i zaangażowaniu było widać w niedzielę w Kerkrade. Goście wszystkie trzy bramki stracili w ten sam sposób, po dośrodkowaniu z prawej strony i strzale głową z bliskiej odległości. Pierwszy kibiców na Parkstad Limburg Stadion kibiców ucieszył Abdul Ajagun, który wykorzystał świetne dalekie podanie od Mikhaila Rosheuvela. Dla gości bardzo dobre szanse zmarnowali Bryan Linssen oraz Mimoun Mahi i to się zemściło na FC Groningen. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego drugiego gola dla gospodarzy zdobył kapitan Górników Chris Kum. Kilkanaście minut później trzeciego gola zdobył Dani Schahin i było jasne że goście nie zdobędą w Limburgii nawet jednego punktu. Stać ich było tylko na honorowego gola którego strzelił Linssen. Ten sam piłkarz w doliczonym czasie gry, za takie oto zachowanie otrzymał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.

Roda dzięki temu zwycięstwu awansuje na szesnaste miejsce i traci do swojego niedzielnego rywala tylko pięć punktów.

Ajax FC Twente   3:0

Ajax utrzymał 4-punktową stratę do Feyenoordu, dzięki łatwemu zwycięstwu na Amsterdam ArenA nad FC Twente. Piłkarze Petera Bosza w pełni zrewanżowali się za jesienną porażkę w Enschede. Wydawało się że czwartkowy mecz LE w Kopenhadze może mieć wpływ na formę piłkarzy z Amsterdamu, ale nic takiego nie miało miejsca. Statystyki pomeczowe (posiadanie 66% – 33%, strzały 27 – 5) pokazują jak wielką przewagę w tym spotkaniu mieli Joden. Już w pierwszych dziesięciu minutach Kasper Dolberg mógł (a nawet powinien) wyprowadzić Ajax na prowadzenie. To własnie on i Bertrand Traore stwarzali największe zagrożenie pod bramką Nicka Marsmana. Twente starało się powstrzymywać ataki gospodarzy i od czasu do czasu kontratakować. Kilka takich akcji udało im się wyprowadzić, ale zarówno Enes Ünal jak i Kamohelo Mokotjo nie potrafili ich wykorzystać. Po przerwie przewaga Joden jeszcze wzrosła i bramki dla Ajaksu były tylko kwestią czasu. Pierwszego gola zdobył Amin Younes który wykorzystał podanie od Davy’ego Klaassena, który wcześniej ograł Mateusza Klicha. Był to dopiero drugi gol niemieckiego skrzydłowego w tym sezonie. Drugi gol to również spora zasługa Younesa, który znakomicie zagrał do Dolberga. Młody Duńczyk minął Marsmana i umieścił piłkę w pustej bramce gości. Co ciekawe Tukkers wcale nie rzucili się do odrabiania strat, co najlepiej ukazuje jeden strzał oddany na bramkę Andre Onany w drugiej części meczu. W doliczonym czasie gry Dolberg strzelił swojego drugiego gola po asyście Hakima Ziyecha. Tym samym napastnik Ajaksu ma już na koncie trzynaście trafień, z czego aż dwanaście zanotował podczas meczów na Amsterdamskiej Arenie.

Mariusz Moński

Wielbiciel futbolu z Beneluksu (szczególnie Feyenoord i KV Mechelen) Właściciel: www.jplpoland.com.pl; www.eredivisie.com.pl

More Posts

Follow Me:
TwitterFacebook

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook